Czym jest Mundo

Opublikowano: wtorek, 29 październik 2019 Drukuj

Czytając wraz z córką jedną z jej wówczas ulubionych książek dla dzieci, natknęłyśmy się na określenie, że rodzina jest jak zupa..."bo jak to jest, że takie zupełnie niepodobne do siebie okrągłe ziemniaki i spiczaste pietruszki, pomarańczowe marchewki i biała sól mogą się tak dobrze pogodzić i razem zrobić coś zupełnie, zupełnie nowego...?"

My, rodzina Stachowiaków to taka właśnie zupa. Tutaj każdy jest inny, ale wszyscy tworzymy dobrą i uzupełniającą się mieszankę, w skład której wchodzą:

Bartosz - wesoły tatuś, dla którego ważna w życiu jest muzyka. Pasją grania zaraził córkę i teraz często może liczyć na własną perkusistkę. To on obmyśla nasze wakacyjne dalekie wyjazdy, które wszyscy kochamy.

Ewelina - szczęśliwa żona, mama, geograf. Odnalazła spokój w życiu rodzinnym, wspólnych podróżach i spacerach. Uwielbia tworzyć prace plastyczne wraz z córką. W domu gotuje nie tylko zupy, ale też ręcznie robioną ciastolinę.

Magdalena - nasza córeczka. Niezwykła dziewczynka, której zainteresowania zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale niezmiennie kocha taniec i muzykę. Jej radość i wyobraźnia w tworzeniu i zabawie są nieskończone. Jest mistrzynią w wymyślaniu nowych słów, imion, nazwisk i historii. Jej entuzjastyczne podejście do wszystkiego i arcyciekawe poczucie humoru pomagają nam w trudnych chwilach.

Nasza rodzinna firma Mundo to też taka zupa, którą gotujemy wszyscy razem. Mundo powstało z naszej pasji do zajęć plastycznych oraz potrzeb terapii sensorycznej. Tak właśnie zaczęliśmy gotować dla Magdy plastociasto w ogromnej ilości po to, aby mogła po nim chodzić stopami. Pamiętam, jak z pomarańczowej masy robiłam jej pachołki, które z radością były zadeptywane. Był taki czas, ze miałam w pojemniku około 7 kilogramów masy gotowej do swobodnej zabawy. Za każdym razem masa wzbogacała nasze wspólne aktywności. Była już chyba każdą rzeczą (wodą, plażą, hałdą piachu, ciastem uciekającym lalkom z miski, stworkami z kosmosu, robakami, warzywami, owocami…a nawet psią kupą). 

Od tamtego momentu nasze plastociasto udoskonaliło się i awansowało, stając się pełnoprawną, nietoksyczną zabawką 100% handmade, która może cieszyć także innych. To za sprawą naszych znajomych i Bartosza, którzy dodali nam odwagi, aby produktem tym podzielić się ze światem. Produkcja masy dla Was jest teraz jednym z naszych sposobów na życie.

Niektórzy wtajemniczeni w język hiszpański wiedzą, że „mundo” znaczy świat. To bezpośrednie odwołanie do naszych map montessori. To one służyły nam jako pomoc dydaktyczna w odpowiadaniu córce na jej  coraz trudniejsze do wyjaśnienia słowami pytania. Łatwiej było nam to zobrazować na planszy. Stąd pomysł na zmywalną matę lateksową wielokrotnego użytku, do której można coś przykleić, wyklejać ją masą plastyczną i pisać po niej zwykłymi pisakami. A po skończonej prezentacji danego unitu – wszystko zmyć wodą.

I my tak korzystamy z niej prawie codziennie, gdy czytamy np. Nelę, małą reporterkę, szybko podchodzimy do mapy zaznaczamy miejsce jej ówczesnego pobytu. Naprawdę wiele jest takich momentów, gdzie na pytanie odpowiada mapa (gdzie mieszka Michael Jackson, skąd jest kawa, skąd taka zamówił znów gitarę…).

I takie spontaniczne, szybkie akcje lubię najbardziej, bardziej nawet niż zaplanowane lekcje montessori czy edukacji domowej. Nimi też się raz po raz zajmujemy (jeśli jest zainteresowanie danym zagadnieniem), bo odkryliśmy, że nasza masa plastyczna Mundo i maty świetnie się ze sobą łączą podczas prezentacji.

Zapraszamy do kolejnych odwiedzin. W dalszych wpisach będziemy pokazywać nasze aktywności sensoryczne, zabawy i pomysły na edukację domową z zakresu geografii. 

Do opisu użyto fragmentu opowiadania pt. "Zupa" z książki: Wojciech Widlak, "Pan Kuleczka. Spotkanie", wyd. Media Rodzina, 2004

Odsłony: 587